Łatwo jest stracić z oczu faktu, że celem emarketingu jest połączenie się z ludźmi. To może wydawać się oczywiste, ale myśląc o tym, należy zwrócić uwagę na kilka elementów. Jeśli chodzi o emarketing: Jak dobra jest moja ranga strony? Jaki system biuletynów powinienem użyć? Czy powinienem wykorzystywać blog? Co powinno znaleźć się w sieciach społecznościowych? Wszystkie te pytania dotyczą technologii, a nie ludzi. Chociaż wszystkie te pytania są ważne, to jednak są systemy, których używamy do komunikacji, a nie są one komunikacja dla siebie.

Emarketing ma tendencję do skupiania się na technologii, a nie ludziach. Lecz staramy się też dołączać emarketing ludzki, bo nad technologią mamy już kontrolę. Zakładamy, że nie możemy kontrolować ludzi. To prawda, że nie może sprawić, że ktoś kupi Twój produkt lub usługę, ale jeśli ta osoba pojawi się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, można zachęcić go do zakupu produktu lub usługi, lub przynajmniej zrobić coś, aby usłyszał on o Tobie ponownie. Gdy nadmiernie koncentrujemy się na sposobie komunikacji, możnemy stracić z oczu prawdziwy cel, który ma wpływ na decyzje zakupowe – emarketing ludzki jest tu najistotniejszy.

Dla przykładu: Latynosi są najszybciej rosnącym segmentem populacji USA. A ponieważ stanowią oni około 25% nowych urodzeń, spodziewamy się, że mają wpływ na przyszłość wielu firm. Badania wskazują że Latynosi spędzają więcej czasu online niż nie-Latynosi i są bardziej aktywni od nie-Latynosów. Jeśli firmy do tej pory ignorowały Latynosów, być może w 2013 jest czas, aby rozpocząć dostarczanie na rynek produktów i usług właśnie dla nich. Przy tym wszystkim nie można na pewno zapomnieć, że emarketing społeczny będzie w tym przypadku niezastąpiony i może przynieść sukces.

;

;